Dziś jedno z ważniejszych, jeśli nie najważniejsze, święto w polskim kalendarzu- Dzień Niepodległości. Może dlatego naszła mnie myśl ile jest jeszcze Polski w Polsce. Ale nie w ogólnym społecznym rozrachunku, tylko w najbliższej mi płaszczyźnie, w motorsporcie.

Tak się składa że od 2,5 roku jestem mieszkańcem Poznania. Wybierając miejsce osiedlenia się w ojczyźnie na stałe, Poznań wygrał właśnie tym, że jest to miasto kojarzone z motorsportem, najbardziej na tle innych aglomeracji wojewódzkich. To przecież tu jest słynny Tor Poznań. Niestety młodzieńcza ekscytacja tą asfaltową nitką jest u mnie coraz słabsza, czemu? Przez sposób zarządzania tym obiektem i ludzi, którzy są za niego odpowiedzialni.

Za tor odpowiedzialny jest Automobilklub Wielkopolski i to on całą swoją „siłą” powinien o niego dbać i go bronić… No właśnie, ale przed kim, zapytacie. Ostatnio „public enemy number one” Toru Poznań został Pan Prezydent Poznania. Siły przebicia mu odmówić nie mogę, ale argumenty jakimi się posługuje jakoś do mnie nie przemawiają. W sumie nie trafiają do nikogo, a nawet sami mieszkańcy Ławicy i Przeźmierowa (które znajdują się po sąsiedzku z torem) słuchając ich, mają minę w stylu „WTF”! Samoloty przeszkadzają mniej niż parokrotnie mniejsze auta- nie kupuję tego. Mimo że mieszkam na drugim końcu miasta i pracuję w ścisłym centrum, to startujące czy lądujące na Ławicy samoloty po prostu „napie*dalają” całym miastem! Wspomniany „wróg publiczny nr 1” dobrze o tym wie i zastanawiam się co go zmusza do stawiania wspomnianych wyżej tez, hmm…? Żeby poprawnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by do postawionej tezy napisać książkę o klasie politycznej w Polsce. Uznajmy że szkoda nerwów i czasu na tych ludzi.

13870954805_c66924b9c4_o

Nie trudno się domyślić, że na teren Toru Poznań łasi się niejeden miejscowy deweloper, zbyt dobrze znam to środowisko żeby mieć co do tego wątpliwości. Zresztą, każdy kto mieszka w Poznaniu czuje i widzi o czym mówię, patrząc na miejskie budownictwo. Jestem w stanie nawet zrozumieć postępowania deweloperów, proste- chcą zarobić. Warto czasem jednak w pogoni za forsą popatrzeć na innych, którzy robią coś dla siebie poprzez pasję, często kosztem innych rzeczy- motorsport jak wiadomo tani nie jest.

Rozumiem również ludzi mieszkających po sąsiedzku z torem. Fakt, auta na tor są głośniejsze niż te cywilne i wiem że komuś, kto w weekend chce odpocząć, mogą przeszkadzać dźwięki płynące z asfaltowej nitki. Nie rozumiem jednak, dlaczego większość widzi tylko jedno rozwiązanie problemu- likwidację toru. Halo? Jest XXI wiek, technologie budownictwa trochę chyba się jednak rozwinęły od PRL-u. Wymyślono coś takiego jak ekrany dźwiękoszczelne, które wg mnie w znaczący sposób rozwiązały by problem hałasu i były by dobrym kompromisem. Zresztą, wystarczy cofnąć się parę set metrów ulicą Bukowską w stronę centrum i na wysokości lotniska Ławica takie ekrany stoją, bardzo dobrze spełniając swoje zadanie. Oczywiście, montaż takich ekranów nie jest tani, jednak AW biedny nie jest, wbrew temu co mówi. Byłem rok w Automobilklubie i swoje widziałem, pieniądze tam nie są problemem tylko zarządzanie nimi oraz ich rozlokowanie, na dane obszary struktury.

8678367807_e67b738315_o

Miasto również mogło by wspomóc taką inwestycję, ze środków własnych lub pozyskanych z Unijnej „dojnej krówki”. Przecież magistrat tyle mówi o poprawianiu komfortu mieszkania w Poznaniu, a takie inwestycje idealnie wpisują się w te hasło. Tor by został tam gdzie jest, dalej pozwalałby realizować pasję wielu ludzi i promował miasto a sąsiedzi tego obiektu zaznali by więcej spokoju… do przelotu kolejnego samolotu. Wilk syty i owca cała. Tematu tego co było w tym miejscu pierwsze, czy tor czy mieszkańcy, nawet nie będę podnosił po tym co usłyszałem od przedstawiciela Przyjaciół Przeźmierowa. Zainteresowanych odsyłam do świetnego, kwietniowego filmu od Panów z „Polskich Torów Wyścigowych„.

Tak jak wspomniałem na początku, to Automobilklub Wielkopolski powinien stać w pierwszym rzędzie obrońców poznańskiego obiektu. Niestety zbyt dużo chęci ratowania tego miejsca nie widziałem i nie widzę, wśród ogółu działaczy wyższego szczebla. Dostrzegam za to obojętność, w stylu „będzie tor to spoko, nie będzie to dostaniemy przynajmniej kasę za ziemię”. Takie podejście prezentował Automobilklub w Lublinie i wiemy jak to się skończyło. W miejscu toru, w czerwcu, wydano zgodę na budowę bloków a nowego toru, który miał powstać ze sprzedaży gruntu, ani widu ani słychu. Mam wrażenie że pasja motoryzacji zagubiła się gdzieś w korytarzach wieżowca AW w sercu miasta, patrząc jak własna matka pozwala powoli umierać swojemu synowi poprzez braku działań i chęci poprawy sytuacji np. rentowności i atrakcyjności Toru Poznań.

8678370003_b2c34630fb_o

Rozwoju (lub zaniku) polskiego motorsportu nie da się zamknąć w jednym artykule, dlatego na pewno powrócę do tego tematu. Dziś przedstawiłem problem stolicy wielkopolski, która zamiast wykorzystać jedyny taki obiekt w kraju, stara się z niego zrobić swoją kulę u nogi. W oczekiwaniu na mój kolejny wywód o sytuacji polskiej infrastruktury wyścigowej, zapraszam do śledzenia fanpage’a Polskie Tory Wyścigowe oraz ich kanału na YouTubie. Ja, cały czas będę żył nadzieją że ktoś w końcu zauważy że problemy torów da się rozwiązywać kompromisowo, obecnie zawsze najwięcej tracą Ci, dla których takie obiekty powstawały.