Nadeszła jesień, zakończyły się wszystkie serie driftingowe. Zarówno zawodnicy jak i organizatorzy już szykują się na następny rok. Nadejście sezonu ogórkowego to dobry moment na podsumowanie ubiegłego sezonu i kilka luźnych przemyśleń.

Nie ulega wątpliwości że Drift Masters Grand Prix jest najbardziej profesjonalną polską serią driftingową. Organizatorzy starają się tworzyć  zawody na światowym poziomie i chcą aby uczestniczyli w nich najlepsi kierowcy. Włodarze serii chcą dotrzeć z driftingiem do jak najszerszego grona odbiorców. To pierwsza w Polsce i jedna z niewielu na świecie lig transmitowanych na żywo w telewizji. Kilka godzin relacji, wywiady z zawodnikami i studio do którego zapraszani byli obeznani w temacie goście. Pełna profeska.

11713884_947411731992635_1402851967257966860_o

facebook.com/DriftMastersGP

Na zawody byli też zapraszani celebryci, a miasta w których odbywały się zawody, były z dużym wyprzedzeniem oplakatowywane. Nawet osoby niewiedzące czym jest Drift Masters Grand Prix, albo w ogóle drifting mieli czas aby się dowiedzieć i zastanowić nad spędzeniem weekendu w towarzystwie ryczących jotzetów i LS’ów Organizatorom zdecydowanie trzeba pogratulować wysiłku włożonego w reklamę serii, zarówno realną jak i internetową bo pod tym względem zdecydowanie przodują wśród polskich serii driftingowych.

11196236_905714356162373_3342683576569362227_n

facebook.com/DriftMastersGP

Sam poziom zawodów również stał na bardzo wysokim poziomie. Najlepsi kierowcy serwowali świetne widowisko i nawet mając dużą przewagę nad drugim zawodnikiem nie jechali asekuracyjnie, ale starali się zapewnić jak największe widowisko. Czuwający nad wynikami doświadczeni sędziowie dopatrywali się nawet małych błędów, jak dotknięcie separatorów i nie patrzyli na to, czy do parku maszyn odsyłają zawodnika z pierwszego czy ostatniego miejsca w generalniej klasyfikacji. Obsługa techniczna po każdym dzwonie błyskawicznie przywracała tor do stanu umożliwiającego kontynuowanie zawodów. Wszystko działało jak w zegarku.

11722199_947413888659086_7310786540539479853_o

facebook.com/DriftMastersGP

Organizatorzy zadbali też o dobór ciekawych i nietypowych miejsc, w których rozgrywano zawody sprytnie obchodząc niedobór odpowiednich torów w naszym kraju. Cztery z dziesięciu rund odbyło się na stadionach, na których specjalnie na tę okazję wylano asfalt. Były tez rundy nocne, na których samochody były dodatkowo ozdobione ledowym oświetleniem. Nie zabrakło również wizyty na bardzo istotnym dla polskiego driftu Torze Poznań. Na wszystkich rundach zadbano o odpowiednią ilość trybun dla kibiców którzy mieli dobry widok na całą trasę.

11423660_924356110964864_2759242113115067257_o

facebook.com/DriftMastersGP

Kolejnym miłym akcentem była kolaboracja z serią Drift Allstars, której ostatnia runda była jednocześnie przedostatnią rundą DMGP. Miejmy nadzieję, że nie był to pojedynczy przypadek i że w przyszłym sezonie również zobaczymy takie połączenia z zagranicznymi seriami. Miło oglądać naszych zawodników konkurujących z europejską czołówką, a także nieznanych w Polsce kierowców w niezbyt popularnych u nas autach jak na przykład Toyota Corolla AE86 Phila Morrisona.

12039002_993069730760168_7592837777240001419_o

facebook.com/DriftMastersGP

Poza tym w całym sezonie konkurowali  zagraniczni kierowcy jak choćby Max Heindrich czy Beniamin Boubles. Na jedną z rund zaproszono też przybysza z ojczyzny driftu Naokiego Nakamurę, któremu niestety zrobiono nienajlepszą reklamę wśród polskich kibiców.

11055373_947418668658608_6982266630721702136_o

facebook.com/DriftMastersGP

Skoro już przy Japonii jesteśmy nie sposób nie zauważyć braku touge, czyli rund odbywających się w górach. Zabrakło chociażby trasy w Karpaczu, którą znamy z pierwszego sezonu DMGP. Moim zdaniem trasy w tym sezonie były niezbyt ciekawe i dość podobne do siebie. Nawet ze stadionu można wycisnąć naprawdę ciekawa konfigurację czego przykładem jest toruńska runda, jednak Płock – drugi ze stadionowych torów – był niezbyt wyrafinowany i ciekawy. Okrążenie wokół boiska z kilkoma przekładkami po drodze. Musimy jednak pamiętaż, iż zgodnie z umową, trasa nie mogła przebiegać przez murawę. Również z Autodromu Jastrząb dałoby się ułożyć ciekawszą trasę na przykład z wykorzystaniem istniejącej tam górki (tak jak w serii King Of Europe). Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie zobaczymy nieco większą różnorodność. Organizatorzy nie raz pokazali nam, że potrafią osiągnąć trudne do zrealizowania cele, więc oby w nadchodzącym sezonie nie zawiedli naszych oczekiwań.

11703549_947420041991804_2615867765457397481_o

facebook.com/DriftMastersGP

Wielkim problemem na który wiele osób zwracało uwagę byli komentatorzy. Zarówno oni jak i prowadzący w studiu zwyczajnie nie znali się na driftingu i było to słychać w każdym momencie relacji. Na porządku dziennym były takie kwiatki jak „Jacek Przygoński” czy „Jakub Skoromucha”. Ponadto panowie podczas komentowania przejazdów w parach przekrzykiwali się nawzajem generując niemożliwy do zrozumienia jazgot. Pomysł naśladowania japońskich komentatorów był dobry, jednak nad wykonaniem trzeba by było nieco popracować.

10869641_907931249274017_3355655314042467132_o

facebook.com/DriftMastersGP

Na koniec, rzeczą o której warto wspomnieć jest… nagroda dla zwycięzcy cyklu DMGP. Na początku sezonu organizatorzy ogłaszali na facebooku, że zwycięzca klasyfikacji generalnej otrzyma nagrodę rzeczową. Jednak już po zakończeniu rywalizacji temat nie został poruszony ani w telewizji ani na facebookowym profilu. Szkoda, fani przed telewizorami z chęcią zobaczyliby oficjalne wręczenie tej nagrody.

11046772_879461868787622_408667807430341520_n

facebook.com/DriftMastersGP

Podsumowując, pomimo kilku niedociągnięć tegoroczny sezon Drift Masters Grand Prix uważam za naprawdę udany i liczę, że w kolejnych latach będzie się dalej tak mocno rozwijać. W porównaniu z pierwszym rokiem istnienia ligi liczba rund prawie się podwoiła, udało się też dotrzeć z driftingiem do szerokiego grona odbiorców i pozyskać wielu nowych fanów. Życzę organizatorom, aby wysiłek który wkładają w tworzenie serii pozwalał nadal nazywać ją najbardziej profesjonalną z polskich lig driftingowych.

Po najświeższe informacje na temat Drift Masters Grand Prix odsyłam na ich facebooka.

Zdjęcia: Drift Masters Grand Prix / Oskar Kosiński, Marek Szarek