Pierwszy raz z nazwą Reisbrennen zetknąłem się oglądając bloga Ultime. Moją uwagę zwróciło pełno Nissanów Skyline GT-R i liczne Toyoty Supry. Zainteresowany sceną japońską naszych sąsiadów zza zachodniej granicy zdecydowałem się poszukać więcej informacji. Dotarłem na forum posiadaczy Nissanów Skyline i okazało się, że również tam organizowane są zloty japońskich samochodów. Niemiecka scena JDM jest bardziej rozwinięta, ponieważ umożliwiona jest tam rejestracja samochodów z kierownicą po prawej stronie.

 DSC_0431

Zdobywając informacje na temat Reisbrennen dowiedziałem się, że jest to jeden z największych zlotów japońskich samochodów w naszej części Europy. Poprzednia edycja odbyła się na torze Oschersleben, z daleka od granicy. Szczęśliwie dla mnie, tegoroczna edycja odbyła się na Eurospeedway Lausitz, do którego mam około 120 kilometrów. Szybka decyzja, wniosek akredytacyjny i tydzień po polskim Japfeście – 2 sierpnia – byłem już na torze w Niemczech. Chęć odwiedzenia tejże imprezy spotęgował też fakt, że jedną z gwiazd miał być Ryan Tuerck.

DSC_2063

To co tam zobaczyłem było trochę inne niż polskie realia. Na wstępie powitały mnie dwa Skyline’y GT-R – R34 i R33, czekające na otwarcie bramek wjazdowych.

DSC_0450

DSC_0633

Teren zlotu podzielono na strefę VIP, zlokalizowaną w centrum, w pobliżu pokazów driftu i zawodów time attack. Kolejną strefą było Infield, największa i niestety najbardziej oddalona od centrum imprezy. Najbardziej spokojną strefą było Silent Hill, umieszczone na spokojnej górce, daleko od centrum, jednak nadal bliżej do centrum niż Infield. Sam Eurospeedway Lausitz to tor o wyższym standardzie niż Tor Poznań, z większą aleją serwisową i budynkami do niej przyległymi oraz z ogromnymi trybunami. To normalne, w końcu odbywają się na nim między innymi zawody DTM. Dużym plusem była strefa dla mediów, w której odbywają się też konferencje prasowe.DSC_2213

Sam zlot obfitował w popularne atrakcje. Odbywały się pokazy driftu, jazdy jak i zawody time attack oraz konkurs show and shine.

DSC_2147

DSC_0594

Dużo mógłbym pisać o samochodach, które tam zobaczyłem, jednak wystarczającą informacją może być to, że po pięćdziesiątym Nissanie Skyline, przestałem po prostu je liczyć. Obecne były także niezliczone ilości Nissanów s-chassis i Toyot Supr. Pojawiały się też samochody, których w Polsce nie doświadczymy zbyt często. Zobaczyć można było Nissany Stagea (także w wersjach specjalnych 260RS z napędem i silnikiem od Nissana GT-R R34), Toyoty JZX (90 i 100), Mazdy RX7, Nissany GT-R generacji R32, R33 jak i R34, Mitsubishi Legnum i Evolution IX w wersji kombi jak i Nissana 180SX w wersji Type-X. Niestety, jak to na zlotach bez selekcji, mogliśmy zobaczyć także wiele samochodów, które możemy opisać popularnym w Polsce stwierdzeniem – wieś tuning.

DSC_1967 DSC_1925 DSC_1969

Zawody Time Attack odbywały się na głównej nitce toru. Sprawiły one, że czułem się jak w grze Gran Turismo. Na torze można było zobaczyć liczne Nissany GT-R, Mazdy RX7, poprzerabiane Mitsubishi Evolution i Subaru Imprezy oraz wyścigowe monstra – Honda NSX, Toyota Supra Castrol jak i Nissan 370Z polskiej ekipy Warsaw Racing Team.

DSC_1485 DSC_1465

Pokazy driftu odbyły się na ciasnym placu w centrum zlotu. Trasa była techniczna i wolna. Zobaczyć można było między innymi znanego z pierwszej rundy DMP Maxa Heinricha jak i wspomnianego Ryana Tuercka.

DSC_1179 DSC_1148

Późnym popołudniem odbyła się się próba wchodzenia w zakręt z jak największą prędkością. Niestety tylko nieliczni z kierowców przejeżdżali całą trasę driftem. Na pochwałę zasługuję Ryan Tuerck, który pokazał, że nie bez powodu jeździ w Formula Drift. Już od pierwszego przejazdu wpadał w trasę z jak największą prędkością i przejeżdżał ją całą.

DSC_2306 DSC_2326

Wieczorem odbyły się jazdy na 1/4 mili, w których można było zobaczyć między innymi samochody przygotowane konkretnie do tej dyscypliny. Mogliśmy zobaczyć między innymi Nissana GT-R R35 JUN.

DSC_0916

Podsumowując, całe wydarzenie zasługuje na pochwałę. Jest to jedna z nielicznych imprez skupionych na samochodach japońskich, zrealizowana z takim rozmachem. Każdy mógł zobaczyć to, co go interesowało. Był time attack, drift, drag jak i show and shine. Ze względu na obfitość samochodów, których w Polsce nie zobaczymy, uważam, że jest to godny polecenia zlot. Jeżeli odbędzie się znów na Eurospeedway’u Lausitz, to spodziewajcie się, że za rok również zobaczycie relację w moim wykonaniu.

DSC_0998 DSC_0994

DSC_0836Więcej zdjęć możecie zobaczyć na moim fanpage:

Część 1

Część 2

fot. Filip Flisek / driftblog.pl