W 1991 Japończycy mieli 200sx, Niemcy E36, Amerykanie Mustanga, a nam 10 czerwca dany był Polonez Caro. Polska legenda nie tylko w motosporcie, ale również ekranów telewizorów. Nie doceniany przez wielu, po latach wraca na polskie tory i drogi by pokazać, że Polacy nie gęsi i swoje auto mają! (Czy jakoś tak…) Kanciasty, ni to sedan ni coupe, ze słabą linią stylistyczną – w porównaniu do innych aut z tamtych lat, ubogi pod względem wyposażenia, ma jednak coś w sobie co sprawia, że Polonez wraca na drogi i nie chodzi mi tu o cenę. Dla wielu auto to kojarzy się z dawnymi czasami, wspomnieniami oraz niejednokrotnie- traktowane jako członek rodziny. Fotografie naszych dziadków czy ojców z Poldkiem, wzbudzają w nas pewien szacunek do tego samochodu. Mija sezon 2015, a na polskiej scenie nie brakuje ludzi, którzy dzielnie budują swoje Polonezy do walki przeciwko japońskiej, niemieckiej czy amerykańskiej flocie driftcarów. Chcielibyśmy przedstawić Wam 3 ekipy, które od wielu lat promują drift swoimi Polonezami. Niepokonani problemami technicznymi dzielnie walczą, a ich auta z roku na rok wyglądają coraz lepiej. Trzy ekpiy: Drift Gang (Paweł Polański), Fisher RWD Garage (Łukasz Fisher) oraz Project Poldożer (Marcin Więcławski, Maciej Andrzejewski). Chłopaki na pewno mają nie lada zajawkę, a ich auta (co widać na wielu filmach) dają sobie świetnie rade jadąc bokiem.

Fisher RWD Garage (Łukasz Fisher)

Facebook.com//FisherRWDGarage

Facebook.com/FisherRWDGarage

Jako pierwszego prezentujemy wam Poloneza Caro MR91 „Polskie AE86”z Fisher RWD Garage. Łukasz Fisher, kierowca, mechanik z zamiłowania, twórca innych znanych projektów polskiej myśli technologicznej od 2 lat udoskonala swoją technikę jazdy w tym pięknym okazie Poloneza.

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z driftem?

To pytanie należy do takich, na które ciężko odpowiedzieć, gdyż tak naprawdę nie jestem w stanie określić samego początku tej „zabawy”. Myślę natomiast, że po części na pewno wpływ na to miało młodzieńcze zainteresowanie sportami motorowymi. Trzeba wspomnieć, że wówczas drift nie był popularny w Europie. Zaowocowało ono startami w amatorskich rajdach fiatem 126p i tym samym uczyłem się panować nad samochodem RWD. Potem jeździło się szybciej i agresywniej, a auto wykazywało coraz większą nadsterowność, która dawała te emocje, których brakowało w jeździe „zręcznościowej”, to chyba był taki najbardziej wyraźny początek mojej przygody z driftem.

Co sprawiło że kolejne auto RWD to Poldżer?

Wraz z nabyciem malucha poznałem spore grono ludzi, którzy interesowali się polską motoryzacja m.in. marką FSO w tym Polonezem. Kiedy przyszedł czas przesiadki na „większe i szybsze” mój wybór padł właśnie na niego. Łatwo się domyślić dlaczego. Polska motoryzacja, znajomi z klubów FSO no i oczywiście najważniejsze – RWD.

W aucie z fabrycznych rzeczy, które nie zostały poddane modernizacji zostało niewiele. Obecnie auto posiada pod maską silnik produkcji Powertrain Ltdi (blizniacza firma MG) o oznaczeniu 16K4F i fabrycznej mocy równej 111 KM (82 kW). Przeszedł on drobne modyfikacje głowicy, systemu chłodzenia oraz dolotu i wydechu. W zawieszaniu zastąpiono amortyzatory na twardsze odpowiedniki firmy MTS, grubsze sprężyny i resory, które zostały sklepane oraz wzmocnione. Dodatkowo część gumowych elementów zawieszenia zastąpiono poliuretanami. Wszystko co zbędne wymontowano, jest spartańsko bo trudno inaczej nazwać fakt, iż w kabinie oprócz kierownicy i pedałów znajdziemy tylko jeden fotel kubełkowy (jedyny fotel w aucie) oraz łapę hydraulicznego hamulca ręcznego. Nadwozie z 1120 kg zostało odchudzone tym samym do 980 kg. Na tą chwile za główny czynnik dobrej zabawy odpowiada elektro szpera i hydrołapa no i małe stado kucyków pod maska.

Fot. Jakub Nowicki

Fot. Jakub Nowicki

W przyszłości aucie zagości klatka bezpieczeństwa. Jeździ się coraz szybciej, a bezpieczeństwo to ważna kwestia. Kolejny etapem to zrzucenie kilogramów, które dojdą po zamontowaniu klatki. Docelowa waga to 970 kg ze wszystkim. W grę wchodzi również upgrade jednostki napędowej, jako że Łukasz nie jest zwolennikiem turbo, wybór padnie najprawdopodobniej na silnik Opla c20xe lub Rovera 18K4K. Jeśli chodzi natomiast o zawody sam nie wie. Przede wszystkim drifting to dla niego dobra zabawa.

Co najbardziej lubisz w polonezie?

Prostotę konstrukcji, indywidualność – polskie AE86, a nawet to że prowadzi się jak wagon kolejowy. Zżyłem się z tą marką, znam każdą część w tym aucie i cóż tu dużo pisać po prostu Polonezy to moja pasja.

 

Drift Gang (Paweł Polański)

Facebook.com/DriftGang

Facebook.com/DriftGang

Widowiskowy, przebojowy, jedyny w swoim rodzaju. Tak można by pisać jeszcze długo o Polonezie Pawła Polańskiego, znanego też jako zombipox, który ewoluował przez prawie 6 lat ! O tym jak zaraził się driftem i gdzie to się zaczęło opowiada nam on sam.

Na początku wiedza była czerpana z internetu, oglądanie jakiś filmików na YouTube i tym podobne rzeczy. Mocniej zafiksowałem się w temacie driftu od historycznego wygrania Macieja Polodego w Niemczech, wtedy poszło już lawinowo

Paweł zabiera się do latania osobiście i wybiera Poloneza. Pytamy się czemu wybór padł na ten model?

Samochody spod marki FSO towarzyszyły mi od dziecka. Pierwszym samochodem w rodzinie był Polonez. Zaczynając od Borewicza przez Kaczkę, Carówkę, aż po Plusa. Zawsze miło je wspominałem i miały to coś, dlatego wybór był naturalny.

Tym naturalnym wyborem stał się model Caro Mr93 z silnikiem Rovera o mocy 103KM i pojemności 1.4 litra. Niedługo po zakupie przyszedł czas na pierwsze modyfikacje. Zmiana lakieru z ciemnej zieleni na czerwień, „dłubanina” w głowicy, potem wypruwanie wnętrza (najpierw masa, potem rzeźba!) oraz reszta modów będąca podstawą pakietu „drifter starter pack”. (Więcej szczegółów znajdziecie pod tym linkiem >Początki). Metodą prób i błędów auto przechodziło kolejne zmiany, aż do roku 2015. Co obecnie oferuje nam polonez Pawła ?

Tak po krótce jest to lekka buda z klatką i silnikiem 1.8 Land rovera + Turbo.
W środku motorsportowy niezbędnik: kubełkowe fotele, pasy szelkowe, sportowa kierownica, hydrauliczny hamulec ręczny. Zawieszenie oparte jest na konstrukcji Polonezowskiej czyli podwójne wahacze z przodu, resory i sztywny most z tyłu, chociaż każdy z tych elementów jest customowo przerabiany.

To oczywiście nie koniec zmian. Paweł ma już w swojej głowie kolejne pomysły i plany, które zaprezentuje w sezonie 2016. Na czym będą polegać ?

W tym momencie Poldon jest mocno odświeżany. Trochę podniesiemy moc i jeszcze bardziej zmodyfikujemy zawieszenie, ale bez jakiś wariacji. Główne zmiany będą jednak na zewnątrz auta, ma być coś niepowtarzalnego i nie czerwonego. Samochód od zawsze był budowany do dobrej zabawy, a nie do wygrywania zawodów i tak pozostanie.

Facebook.com/DriftGang

Facebook.com/DriftGang

Przygoda z tym autem trwa już 6 lat i wciąż – na szczęście – nie widać jej końca. Co sprawia że tak bardzo cenisz sobie to auto?

Polonez ma w sobie to coś czego nie mają teraźniejsze plastikowe samochodziki. Drugą zaletą jest prostota wykonania i dostępność części, a trzecią to że jest nasz Polski.

No właśnie. Nasz piękny polski Polonez, to jest to! Dzięki Paweł i życzymy powodzenia.

Project Poldożer (Marcin Więcławski, Maciej Andrzejewski)

Facebook.cpm/AZphoto

Facebook.cpm/AZphoto

Młodzi, gniewni w polonezach czyli nikt inny jak chłopaki z Project Poldożer. Marcin i Maciej to zajawkowicze już od 5 lat w sporcie i 5 lat Poldasami. Wszystko zaczęło się gdy chłopaki ukończyli prawko i wsiedli za kierownice… Poloneza. Jeden w Mr93 1.4 Rover’a, drugi Mr92 1.6 GLI. O swoich początkach opowiada nam Marcin.

Wszystko zaczęło się od zajawki z gier i filmików na YouTube. Oglądaliśmy na potęgę zagraniczną ligę driftu, początki Polskiej Federacji Driftingu i tego jak ten ‚sport’ wkręcał się na polską scenę motoryzacji. Ukończyłem prawko pierwszy z naszej dwójki, więc jako pierwszy wybierałem auto do driftu. Padło na Poloneza bo był tani, inny niż wszystkie latające wtedy BMW czy Nissany, no i jak za taką cenę miał te „szalone” 103KM. Maciek pomagał mi przy pierwszych krokach przerabiania auta do driftu. Metodą prób i błędów przygotowaliśmy wstępnie auto i pojechaliśmy na pierwsze próby. Wtedy wszystko się zaczęło.

Marcin swojego poloneza udoskonalał jeszcze przez 3 lata. W tym czasie Maciek poprawiał swojego 1.6. W Roku 2013 chłopaki wymienili budy, na skutek licznych uszkodzeń powstałych w wyniku treningów, które zaczęły utrudniać jazdę. Marcin i Maciek zakupują kolejne polonezy. Oba 1.4. Oba Caro. Obecnie projekt chłopaków poszedł daleko do przodu. Marcin posiada silnik V6, 2.5 Litra z Opla (wymiana wałków oraz drobne poprawki) o mocy 200KM. W aucie zaprojektowano od podstaw cały nowy układ wydechowy. Maciek pracuje dalej nad swoim 1,4 litra, którego docelowa moc silnika ma wynieść 150KM (‚podłubana’ głowica, blok, system ITB). We wnętrzu obu Polonezów znajdziemy głównie fotele kubełkowe, hydrauliczny ręczny i customowy zbiornik paliwa, reszta wnętrza została wypruta do granic możliwości. Auta zostały obniżone, utwardzone i  oparte na poliuretanach.

W przyszłym sezonie chłopaki na pewno chcą pokazać się na paru eventach w Polsce. W samochodach trwają prace mające pomóc w realizacji tych planów. Zwiększenie mocy, poprawienie sterowności obu aut poprzez jeszcze większe usztywnieni zawieszenia, zwiększenie skrętu i poszerzeniu rozstawu kół. Trzeba będzie popracować nad kilkoma drobiazgami zwiększającymi bezpieczeństwo. Polonezy dostaną także pakiet dokładek i poszerzeń oraz zmienią kolor i oklejenie, a przód u Maćka dostanie front swap na legendarnego Borewicza.

Co w polonezach lubicie najbardziej?

Ich wyjątkowość. Polonezy są z nami każdego dnia. Poza driftocarami obaj z nas mamy też Poldy jako daily. Wyróżniają się z pośród tłumu, eksploatacja ich nie jest droga, a części można łatwo przerabiać. Poza tym mają w sobie coś czego brakuje innym autom, no i przede wszystkim to co powtarzamy najczęściej: Dobre bo Polskie !

Fot. Adrian Bergiel

Fot. Adrian Bergiel

Życzymy powodzenia w nowym sezonie każdej z ekip. Mimo małej mocy w porównaniu do innych drifrowozów, nasz dzielny polski Polonez radzi sobiena rodzimej scenie driftu bardzo dobrze. Odpowiednio wyćwiczona technika jazdy i podstawowe modyfikacje to – jak widać – najlepsza recepta na Poloneza!