Koszalin, miejsce kojarzące się większości naszych rodaków z festiwalu kabaretowego, względnie bliskiego położenia od Bałtyku oraz wielu innych, mniej lub bardziej ciekawych miejsc. Tym co przyciąga tam fanów motoryzacji jest jednak Motopark Koszalin, który w miniony weekend stał się na moment polską stolicą stylowych driftcarów. Stało się tak, ponieważ zapaleńcy luźnego podejścia do driftingu przybyli na event DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015, który znacząco różnił się od tego co dotychczas mogliście widywać na Koszalinie.

IMG_7852 copyRóżnic pomiędzy DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015, a innymi wydarzeniami odbywającymi się na tymże motoparku było całkiem sporo. Poczynając od darmowego wstępu na teren wydarzenia dla kibiców oraz przedstawicieli mediów, przez mini kącik stance, po selekcję aut, które mogły wjechać w tym dniu na teren imprezy. Tak, DARK EMPIRE AUTUMN DRIFT INVASION 2015, podobnie jak miało to miejsce z TANI DRIFT INVITATIONAL 2014, charakteryzowało się selekcją aut mogących wziąć udział w event’cie.

IMG_8007 copyKierowcy byli zobligowani do podesłania zdjęć swoich driftcarów na skrzynkę mailową organizatorów, którzy w zależności od ogólnej prezencji aut, dopuszczali je do eventu bądź nie. Było to konieczne zważywszy na fakt, że impreza była promowana jako jeden z najbardziej „stylowych” wydarzeń roku. Z tego względu, organizatorzy nie chcieli przyjmować zgłoszeń od kierowców, których auta posiadały m.in. brzydkie poszerzenia, nie zostały obniżone bądź takie, których modyfikacje nie zostały przemyślane.

IMG_8015 copyWydarzenie rozpoczęło się od briefingu, na którym wszyscy kierowcy zostali zapoznani z regulaminem toru. Przedstawiono im także harmonogram imprezy, bowiem w odróżnieniu do tego co mogliście spotkać dotąd na treningach jak i innych wydarzeniach driftingowych w Polsce, organizatorzy przygotowali serię konkursów z nagrodami dla kierowców, którzy okażą się najlepsi w trzech wcześniej przygotowanych konkurencjach.

IMG_7971 copyZanim przystąpiono do konkursów, kierowcy mieli kilka godzin na „zapoznanie się z torem”, co może nie jest zbyt trafnym określeniem, ponieważ wspomniane konkursy były tylko dodatkiem do całego wydarzenia. Niewątpliwie największym pechowcem tego dnia okazał się Gimon, którego KOMBITCH ucierpiał już na początku eventu, co wyeliminowało go na kilka godzin. Zabrakło 10cm asfaltu by zawieszenie zostało nie tknięte. Pomoc ze strony m.in. Doktora, który załatwił potrzebne części, pozwoliła jednak naprawić auto i po niemałej przerwie Gimon wrócił na tor, nie oszczędzając przy tym touringa.

IMG_7912 copyNiewiele lepsza sytuacja miała miejsce pod namiotem Drift Familii, gdzie Gobla walczył ze sprzęgłem, które poddało się po kilku przejazdach. Podobnie jak u Gimona i w tym przypadku udało się naprawić auto. Kosztowało to jednak kilka godzin krótszego upalania po charakterystycznej nitce nadmorskiego Motoparku.

IMG_7862 copyWśród wszystkich uczestników, na wyróżnienie zasługuje ekipa REVS. Karol i Robert jeździli bardzo dobrze, a ich przejazdy charakteryzowały się bliskością aut, co można było zaobserwować szczególnie pod koniec imprezy, gdy REVSy wjeździli się już dobrze w trasę. Warto tutaj zaznaczyć, iż cała impreza polegała na dobrej zabawie i możliwie jak najbliższych parach. Jako, że nie byliśmy świadkami treningu przed zawodami czy też kwalifikacji, nikt skrupulatnie nie podążał linią kwalifikacyjną, co zdziwiło niektórych stałych bywalców Motoparku Koszalin.

IMG_7990 copyW połowie dnia, gdy niektórzy kierowcy dochodzili do wniosku, że czas trochę przystopować, ponieważ najeździli się (na ten moment) już wystarczająco i pora chwilę odpocząć, organizatorzy przeszli do wcześniej wspomnianych konkursów, które na dobre wprawiły wszystkich w świetny nastrój i przywróciły ochotę do upalania. Pierwszy konkurs – backwards entry – jak sama nazwa wskazuje, polegał na wrzuceniu się tyłem w pierwszy zakręt. Niestety, zaledwie kilku z kilkunastu kierowców przystępujących do tej konkurencji zademonstrowało backwards. My ze swojej strony chcieliśmy pochwalić Radka Dąbrowskiego, który swoim Maćkiem wychylił się chyba najmocniej ze wszystkich bacwards’owiczów, jednak przez drugi bieg, który wyskoczył w Compim, Radkowi nie udało się przejechać zakrętu. Konkurencję wygrał finalnie Dawid Kinitz, który jako jeden z nielicznych wykonał backwards i przejechał pierwszy zakręt mimo pewnych przeszkód.

IMG_8044 copyDruga konkurencja miała wyłonić najlepszą parę tego eventu. Kierowcy sami dobierali się w dwójki, by zaprezentować najbardziej widowiskowe przejazdy. Pomysł ten miał wiele plusów, ponieważ organizując tego typu konkurs, obu kierowcom zależy na wygranej- uciekający nie stara się za wszelką cenę odjechać goniącemu, tylko umożliwić mu jak najbliższy dojazd do drzwi, co wielu osobom się udało. Najlepszy tandem zaprezentowali Jakub Tatara i Kacper Knapkiewicz. W pierwszym przejeździe, na pierwszym winklu wszyscy na moment zamarli. Kacper złożył się do zakrętu mocno na zewnętrznej, podczas gdy Musk zbliżył się do wewnętrznej. Moment grozy zakończył się niecenzuralnymi komentarzami i wiwatem wszystkich oglądających, Kuba bowiem wyprzedził srebrne E36! Reszta przejazdu wyglądała równie emocjonująco. Wszyscy z zapartym tchem, oczekiwali drugiego przejazdu tego tandemu i… nie zawiedli się. Tym razem Kacper wyprzedził Muska! Piękny pokaz i tona stylu w jednym przejeździe. Wobec tych dokonań, nikogo nie zdziwiła ich wygrana.

IMG_8049 copyTrzecia konkurencja – Kiss The Wall – zakończyła się przedwcześnie. Po nie najbliższym przejeździe od ścianki Gobla, ostatecznie wygrał konkurencję. Jadący bowiem, po nim, Piotr Piaskowski przytulił się trochę za mocno do ścianki z palet po czym organizatorzy zakończyli konkurencję, by nie zabierać czasu kierowcom, którzy tylko czekali, aż znów będą mogli wjechać na tor. Zanim to jednak nastąpiło, przystąpiono do zakrapianej winem musującym dekoracji wszystkich wspomnianych zwycięzców. Były dyplomy i nagrody pieniężne.

IMG_7865 copyPodsumowując, jak na pierwszą tak dużą imprezę, organizatorom należy się pochwała i oby tak dalej! Motopark Koszalin ma potencjał i liczymy, że jeszcze niejednokrotnie przyjdzie nam brać udział w tym wydarzeniu, może nawet za kierownicą driftowozu. Mimo kilku sytuacji, gdy na torze nie znajdował się żaden driftcar i nieco trochę przymałego zapowiadanego kącika stance, wszystkim bardzo szczerze polecamy imprezy organizowane przez Dark Empire wspomagane częściowo przez Drift Vibe. W skrócie WARTO TAM BYĆ!

> KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZENIEŚĆ SIĘ DO GALERII ! <