Nie tak dawno temu w Krakowie odbyła się kolejna edycja Moto Show – ogólnomotoryzacyjnej imprezy, na której każdy miłośnik czterech kółek mógł znaleźć coś dla siebie.

Po wejściu na teren imprezy, spędziwszy wcześniej chwilę w kolejce, pierwszym co ukazywało się oczom zwiedzających był wygospodarowany przez organizatorów tor. Na wydzielonym fragmencie parkingu przed krakowską halą Expo odbywały się pokazy terenowych buggy, kartingu, stuntu rowerowego i motocyklowego, a później także driftu.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Nieopodal znajdowało się stoisko teamu Redux, a na nim dwa Nissany – R33 i Sileighty oraz BMW E30 Adama Zalewskiego, w którym podczas sobotnich pokazów ukręcił się krzyżak wału napędowego, co unieruchomiło auto Rubika na resztę weekendu. Zwiedzający mogli również przyjrzeć się samochodom Marcina Carzastego i Roberta Podlesia, które zaparkowano po sąsiedzku ze stoiskiem Reduxów.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Większość atrakcji czekała jednak wewnątrz budynku. Pierwsza z dwóch hal zdominowana była przez nowe samochody wystawione przez producentów. Odwiedzający mogli z bliska przyjrzeć się autom z oferty między innymi BMW, Hondy, Forda i wielu innych. Do większości z nich można było także wsiąść, choć od tej reguły znalazło się kilka wyjątków. Dla przykładu, wszystkie Jaguary były pozamykane. Szkoda.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

W głównym miejscu hali znajdowała się scena, na której odbywały się rozmowy z kierowcami różnych dyscyplin (można było na niej zobaczyć między innymi Krzysztofa Hołowczyca, Agę Percz czy Gosię Rdest) oraz prezentacje aut. Ku uciesze zgromadzonych nie wszyscy respektowali zakaz uruchamiania silników wewnątrz hali.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Poza nowymi, „zwykłymi” autami część hali została wypełniona autami znanymi z torów wyścigowych i rajdowych odcinków specjalnych. Zobaczyć tutaj można było między innymi Audi Quattro, rajdową Fiestę Mariusza Steca, kilka sztuk Porsche 911 GT3 Cup czy zbudowany przez krakowskich studentów wyścigowy bolid.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

W tej samej hali znalazło się również stoisko Drift Masters Grand Prix. Można było na nim zobaczyć podwójnie uturbione BMW E30 debiutującego w zawodach tej serii Pawła Grosza, Mazdę RX8 a także znaną z ubiegłorocznej edycji Verva Street Racing białą Silvię. Ponadto, odwiedzający to stoisko mogli spróbować swoich sił w driftowaniu modelami RC a także nabyć gadżet lub element garderoby z logo ligi.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie / Piotrek Krk

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie / @Piotrek Krk

Drugą halę można opisać jednym słowem: tuning. Większość jej powierzchni zajmowały auta po modyfikacjach, w różnych stylach. Znalazły się tutaj choćby najbardziej rozpoznawalne projekty ze stajni 86 Motorspot: Toyota Cressida i budzący wiele kontrowersji Lexus GS. Przy cieszącym się sporym zainteresowaniem stanowisku bielskiego warsztatu znalazły się także Toyota AE86 i równie charakterystyczne jak Lexus fioletowe Subaru. Fani wide body mogli z bliska przyjrzeć się Nissanowi S14 Rocket Bunny lub poszerzonemu BMW 435 znanemu lepiej jako Carbonerre Project. Narzekać nie mogli również miłośnicy zarówno nowych, jak i klasycznych muscle carów ponieważ ich także było pod dostatkiem. Na pochwałę zasługuje fakt, że ich właściciele pozwalali zgromadzonej publiczności nacieszyć nie tylko oczy, ale także uszy.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Hala była również mocno obsadzona driftowozami. Organizatorzy Drift Open sprowadzili do Krakowa naprawdę wiele aut startujących w tej lidze. Na ich stoisku, na którym także można było wydać pieniądze na związane z driftingiem gadżety, znalazły się trzy napędzane widlastymi ósemkami BMW E30, Nissany Pawła Kalotki i Marka Krzyżagórskiego a także driftingowa Syrena wraz ze swoją cywilną siostrą.

Duże zainteresowanie zwiedzających budziło stanowisko D1 KRK Drift Team znajdujące się naprzeciwko tego należącego do Drift Open. Można było spotkać na nim wspomnianą już kilka akapitów wcześniej Agę Percz i z bliska zobaczyć jej BMW a także Nissana S13 Mateusza Drożdża, unieruchomionego wewnątrz hali z powodu awarii skrzyni biegów.

źródło: facebook.com/MateuszMattiDrozdz

źródło: facebook.com/MateuszMattiDrozdz

Poza organizatorami, także zwiedzający zadbali o odpowiednie atrakcje, ponieważ przechadzając się po parkingu (zarówno tym oficjalnym, płatnym, jak i tym „dzikim”) można było wypatrzyć naprawdę ciekawe perełki. Po raz kolejny, wszystkiego po trochu: były drogie i luksusowe auta z salonu a także dobrze znane z internetu projekty.

20160522_125929 (Kopiowanie)

Po zwiedzeniu całej wystawy statycznej przyszedł czas na wspomniane wcześniej pokazy driftu, cieszące się zaskakująco dużym zainteresowaniem. Na tyle dużym, że przybycie w okolicę wyznaczonego na ten cel toru pół godziny przed czasem ich rozpoczęcia oznaczało wpatrywanie się głównie w spocone plecy osób, które postanowiły zająć sobie miejsce nieco wcześniej.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Tak czy inaczej, pokazy prowadzone przez Tomasza Chwastka, dyrektora Drift Masters Grand Prix, rozpoczęły się od teoretycznego wprowadzenia: jak wyglądają zawody, jak oceniane są przejazdy kwalifikacyjne i co liczy się podczas jazdy w parach. Następnie zawodnicy prezentowali jak wygląda to wszystko w praktyce. Publiczność mogła obejrzeć zarówno pojedyncze przejazdy kwalifikacyjne jak i przejazdy w parach, w których odległości pomiędzy kierowcami  nie zawsze pozwalały złapać oba auta na jednym zdjęciu. Bywały jednak również bliskie pary zmuszające publiczność do schowania telefonów do kieszeni i nagrodzenia kierowców oklaskami.

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

źródło: facebook.com/motoshowwkrakowie

Podsumowując, na krakowskim Moto Show organizatorom udało się w jednym miejscu zgromadzić przeróżne rodzaje samochodów tak, że każdy mógł znaleźć coś interesującego dla siebie. W połączeniu ze słoneczną pogodą i wieloma atrakcyjnymi hostessami sprawiło to że pomimo kilku niedociągnięć teren imprezy opuszczałem zadowolony z tego, że zdecydowałem się na nią wybrać.