Na drodze edukacji lub też poza nią, niejednokrotnie jesteśmy pytanie o to, kto jest idolem dla każdego z nas? Pytanie, trudne choć nie tak jak pytanie o autorytet, bowiem te terminy dzieli zasadnicza różnica. Idolem nie jest osoba, która wygrała jakiś czas temu program typu talent-show, a ktoś z kogo bierzemy przykład i dosłownie papugujemy wszystko to co robi, bo staramy się za wszelką cenę osiągnąć to co nasz idol. Tutaj świetnie wpisuje się np. Jeremy Clarkson i jego nastawienie do życia i motoryzacji. Autorytetem z kolei jest wzór postawy człowieka godnej naśladowania w każdej sferze życia.

W związku z tym mamy dla Was pytanie, kto jest Waszym driftingowym idolem? Zdajemy sobie sprawę, że odpowiedź nie przyjdzie Wam łatwo, ponieważ świat driftingu pełen jest barwnych postaci, jednakże osobiście uważam, że ciężko byłoby mi znaleźć kogoś, kto miałby większą charyzmę od japońskiego driftera, Kena Nomury. Tak, to bez wątpienia mój idol. Dlaczego właśnie on? Pora na krótką lekcję o Nomukenie x Magic Monkey.

 

Ken Nomura (野村謙) jest jednym z czołowych drifterów startujących m.in. w D1GP oraz jednym z najbardziej kojarzonych postaci na scenie driftingowej nie tylko w Japonii. Znany również pod pseudonimem Nomuken (のむけん) oraz Monkey Magic, nazwy wywodzącej się głównie od specyficznego zachowania Japończyka.

Urodził się 9 Maja 1965 roku na wyspie Kiusiu w mieście Fukuoka. Jego droga do zajęcia zaszczytnego miejsca w gronie driftingowej elity, była równie wyboista jak jazda wokół Minami na Ebisu. W dodatku wcale nie zapowiadało się by Nomuken kiedykolwiek miał rozwijać się w tym kierunku. Jako młodzieniec Nomuken był baseballistą, w dodatku cholernie dobrym. Grał na najwyższym poziomie, był najlepszym zawodnikiem w tamtejszym odpowiedniku naszego liceum ogólnokształcącego. Będąc pod okiem scout’ów proponujących mu kontrakty w najlepszych drużynach baseballowych w Japonii, Nomura pokazywał się z najlepszej strony. Pewnego dnia doprowadziło to do kontuzji, która na zawsze zaprzepaściła szansę zabawnego – jak się za chwilę okaże – Japończyka.

Dlaczego wybrał akurat sport wywodzący się z Ameryki? Czemu baseball, a nie piłka nożna, hokej lub skoki narciarskie? Bowiem to właśnie w Japonii najbardziej uwidacznia się zjawisko amerykanizacji, o której pisałem kiedyś na ▲driftinsider.

Jednak to nie było ostatnie słowo Kena Nomury. Szybko po ukończeniu 18 lat i zdobyciu prawa jazdy, odnalazł się na scenie nocnych wyścigów ulicznych. Uznawał przede wszystkim wyścigi równoległe (drag), – amerykanizacja co nie? – które dały mu solidny fundament w postaci umiejętności panowania nad autem, a dokładniej kontroli gazu oraz dokonywania drobnych korekt głównie w autach z mniejszą mocą. Nie trwało długo, zanim Nomuken przeniósł swe umiejętności z długich prostych na wijące się w górach serpentyny, tzw. Tōge.

Swą przygodę rozpoczynał między innymi z Nissanem 180SX. Szlifując swe umiejętności w 1992 roku Ken wziął udział w All Japan Ikaten, której zadaniem było wyszukiwanie utalentowanych kierowców z terenu całej Japonii. W telegraficznym skrócie, otworzyło mu to drogę do dalszej kariery driftingowej.

 

Odkrywając swoją nową tożsamość w sportach motorowych, Nomuken założył swoją własną firmę zajmującą się produkcją bodykitów do przeróżnych japońskich samochodów o nazwie URAS, co czytane od tyłu daje nam SARU – oznaczające w języku japońskim małpę. Ot taka ciekawostka. Szeroki wachlarz body kitów zaprojektowanych zgodnie z jego osobistym ‚smakiem’, stały się znane i rozpoznawane jako „Driftmonkey kit”.

Nie można przy tym nie wspomnieć o jego driftcarze, uwielbianym przez wielu czterodrzwiowym Blitz Skyline, który na zawsze stał się driftingową ikoną. Mogliśmy go podziwiać w Video Option lub poczytać o nim w Drift Tengoku, czy w końcu zasiąść za jego wirtualną kierownicą w Gran Turismo. Duży cztero-drzwiowy sedan w parze z miniaturowym drift kingiem jest niczym innym, jak zwycięskim combo.

Nie mogę powiedzieć, że Skyline był kiedykolwiek autem przeznaczonym dla mnie. Tak naprawdę sprowadza się to do faktu, że jest duży, przewidywalny i po prostu nadaje się dla mojego stylu jazdy, dlaczego więc miałbym go nie wykorzystywać? – tłumaczy Nomuken.

Przy szybkim tempie rozwoju driftingu w Japonii, gdzie wszyscy tną i zmieniają jedną budę na inną byłoby trudne by się w tym wszystkim połapać, dlatego Nomuken stwierdził, że znajomość auta to podstawa.

 

Jednak drifting nie był taki prosty jak Nomura zakładał. Jego debiut w 2000 roku można zaliczyć do ‚przeciętnych’, ale gdy tylko Blitz, jako sponsor, znalazł się na pokładzie wraz ze swoimi wydajniejszymi, tuningowymi częściami, zaczął piąć się po drabinie i szybko zdobył nowy przydomek „smoke master”. Jego debiut w D1GP przypadł na trzecią rundę sezonu 2001.

ER34 było duże i dobrze wyważone więc produkowało dużo dymu, a ja chcę by widowiskiem był nie tylko przejazd widoczny z wewnątrz ale także zewnątrz. – uśmiechnął się.

Wkrótce wraz z rozwojem umiejętności za kółkiem, przyciągnął uwagę GReddy. Upalając wciąż ER34, Greddy postanowiło wspomóc Nomukena i stworzyć wysokiej klasy kolektor ssący dla RB25DET. Tak, zgadza się – możecie podziękować za niego Nomukenowi.

Po 25 latach driftowania, mocno doświadczony Nomura zauważa podział międzynarodowego driftingu. Co więc jest odpowiedzialne za tą różnice w stylu jazdy?

W Japonii jesteśmy bardzo mocno skoncentrowani na duchu ‚tsuisou’ – parach; chodzi o bycie zaraz za przeciwnikiem, przyklejeniu się do jego drzwi i utrzymaniu się tak przez całą sędziowaną strefę. Bliskość jest kluczem.

Oprócz nacisku kładzonego na bliskość, są jeszcze dwa ważne komponenty.

Kąt i dym są kolejnymi dwoma ważnymi czynnikami, które musimy osiągnąć. Zauważyłem, że w innych krajach skupiają się bardziej na prędkości i stylu przejazdu, więc gdy podróżujemy, musimy przystosować swój styl jazdy do tego czego oczekują od nas tamtejsi sędziowie.

Jedną z rzeczy, którą zauważył to podobieństwo sceny driftingowej w Nowej Zelandii do tej z Japonii.

Wydaje się, że wykonują te same kroki co my niegdyś, które dotyczą tego co powinno być fundamentalnym aspektem driftingu; dla Japońskich kierowców nie ma nic bardziej ekscytującego jak jazda na milimetry od swojego rywala, znalezienie się jak najbliżej jego drzwi z jednoczesną kontrolą nad samochodem i brakiem kontaktu pomiędzy autami – to jest prawdziwy ‚pęd’ driftingu dla mnie.

Co zatem Nomura ma nam do powiedzenia na temat błyskawicznego ‚rozwoju’ driftingu w ostatnim dziesięcioleciu?

To trudne pytanie; nigdy nie sądziliśmy, że to zajdzie tak daleko. Nie mogę powiedzieć gdzie drifting znajdzie się w przyszłości, ponieważ jestem zdumiony tym gdzie jest teraz. Mogę powiedzieć jedynie, gdzie mam nadzieję, że nigdy się nie znajdzie i jest to związane z wysokimi numerami oznaczającymi konie mechaniczne. Nie ma żadnego powodu by driftować z dużą mocą, ponieważ nie chodzi o cyferki, powinno to zawsze polegać i być zgodne z prawdziwym duchu driftingu – jazdą w jak najbliższych parach. Mój Skyline do D1SL ma wsytarczającą moc 450 koni mechanicznych.

Przyznaje przy tym, że wiele kierowców dało się złapać w ‚walkę na konie mechaniczne’  przez co albo się bawisz, albo przestajesz się liczyć. Kiedyś już o tym mówiłem, choć nie spodobało się ówczesnemu Mistrzowi Polski, który raczył się z tym nie zgodzić.

W opozycji do powszechnej w naszym kraju idei, że setup powinien zawsze opierać się na mocy, która pomaga w celu osiągnięcia idealnej linii przejazdu, myślenie Nomukena jest jak powiew świeżego powietrza w bardzo duszny dzień. Mam na myśli, jak można dyskutować i sprzeczać się z kimś kto widział drift w powijakach? Jak? Nie macie wstydu?

Po latach driftowania ER34, Nomuken przesiadł się nie tak dawno do Toyoty GT86. Skąd ta zmiana?

Mieliśmy duży wypadek jakiś czas temu, przez który stanęliśmy na rozdrożu nie wiedząc co zrobić dalej? Zapadła decyzja o zmodernizowaniu naszego podejścia i postanowiliśmy zbudować 86 z 2JZ.

Mimo świetnej GT86, Nomura postanowił w 2015 roku ponownie przygotować Skyline ER34 z tą jednak różnicą, iż tym razem do napędu tego dużego, czterodrzwiowego sedana, posłużył silnik 2JZ-GTE. Oczywiście miejsce na body zarezerwowano na Itashę, która zajęła cały bok drift cara, podobnie jak miało to miejsce w 86.

Ulubiona driftingowa chwila? Czy po 25 latach drifting nie zaczyna nudzić?

Było ich zbyt dużo. Międzynarodowe imprezy, mój sukces w D1GP i wiele innych. Drifting jest z pewnością czymś z czego tak łatwo nie zrezygnuje lub nie przestanę robić. Więc…  chyba przez jakiś czas jeszcze będę to robił.

Czy boisz się Minami na Ebisu?

Tylko w deszczu – śmieje się.

Co zrobić by stać się ‚Driftmonkey’?

Musisz zachować aspekt zabawy i upewnić się, że zawsze gonisz klamkę rywala.

Bez wątpienia Nomuken jest ceniony za swoją bogatą, małpią osobowość. Jest to postać, która jest tak samo zwariowana na filmikach Video Option jak i poza nimi. Jako prezenter, dziennikarz oraz sędzia zawodów driftingowych jest też świetnym nauczycielem i osobą, bez której drifting nie wyglądałby dzisiaj tak samo. Jego wkład oraz popularność są niepodważalne. Taka już jest z niego bomba, kto się nie zgadza ten trąba. O!