Miejscem rozegrania drugiej tegorocznej rundy był doskonale znany między innymi z wyścigów Formuły 1 tor Nurburgring. Poza splendorem wynikającym z organizacji zawodów w tak legendarnym miejscu taki a nie inny wybór lokalizacji miał swoje nieprzyjemne dla organizatorów konsekwencje. W tym samym czasie w okolicy odbywało się kilka innych imprez motoryzacyjnych, a nieopodal miało miejsce sprowadzające mnóstwo miłośników motoryzacji Touristenfahrten. Oznaczało to, że frekwencja na trybunach była delikatnie mówiąc kiepska.

źródło: facebook.com/Ndriftcup

Ale przejdźmy do samych zawodów. Na tej rundzie jeszcze dobitniej widać było otwarcie ligi na nieznanych dotychczas zawodników, także tych z zagranicy. Właściwie, w drugiej rundzie konkurowali kierowcy z dziewięciu krajów a zawodnicy z Polski byli w zdecydowanej mniejszości.

 

Trasa na pierwszy rzut oka również nie wywierała specjalnego wrażenia, składała się bowiem z trzech zakrętów poprzedzonych długim rozbiegiem. Jednak to właśnie jeden z tych zakrętów, ostry nawrót poprzedzony długim dohamowaniem po szybkim łuku pod górę, okazał się być szczególnie trudny do pokonania. Wielu kierowców miało problem z pokonaniem go właściwą linią i z dobrą prędkością, bez spinowania lub odprostowania. Części zawodników, szczególnie na początku, nie zawsze udawało się w ogóle trafić we wcześniej wspomniany zakręt.

źródło: facebook.com/Ndriftcup

Spore kłopoty z poprawnym przejechaniem nawrotu miały odbicie w punktacji przejazdów kwalifikacyjnych. Zawodnicy, którzy w jakiś sposób pogubili się w tej sekcji trasy nie mogli liczyć na dużą ilość punktów. Sędziowie dość surowo oceniali również prędkość w pierwszym szybkim łuku, a ta nie należała do małych. Rekordzista weekendu, Paweł Trela na rozbiegu osiągnął 175 kilometrów na godzinę.

źródło: driftmasters.gp

W Top 32 duża część pojedynków miała swoje rozstrzygnięcie jeszcze na rozbiegu. Wiele było sytuacji w których uciekający kierowca bardzo mocno odjechał przeciwnikowi w strefie rozpędzania, a goniący nie był w stanie zwiększyć dystansu aż do linii mety. Nie brakowało także błędów zerowych przesądzających o wyniku pojedynku. W związku z tym wiele było również bezpiecznych przejazdów, w których kierowcy nie atakowali z uwagi na dużą przewagę z poprzedniego przejazdu.

 

Były jednak również pojedynki które dostarczały widzom nieco więcej emocji. Widowiskowe i bliskie przejazdy pokazali między innymi Joe Hountondij i Cristoph Kramer. Kierowca charakterystycznego S13 w pierwszym przejeździe pokonał trasę czysto i schludnie jadąc kwalifikacyjną linią a Kramer cały czas starał się atakować i dystans między autami był stosunkowo niewielki. Rozsztrzygnięcie nastąpiło w drugim przejeździe, podczas którego Hountondij cały czas podążał w niewielkiej odległości za autem rywala, nie dając mu uciec nawet na chwilę. Zapewniło mu to awans do kolejnego etapu zawodów.

 

Mniej szczęścia miał brat Johannesa, Elias, który w Top 32 spotkał się z Grzegorzem Hypkim. Panowie zaprezentowali dość bliskie i wyrównane przejazdy, w których obaj dopuścili się pewnych błedów. Nie zawsze poruszali się bowiem idealną linią a także obaj w trakcie przejazdów mieli kilka korekcji toru jazdy. Sędziowie zarządzili więc dogrywkę, w której Hountondij przed nawrotem wyspinował, tracąc szansę na awans do Top 16.

źródło: facebook.com/Ndriftcup

Topowa Szesnastka przyniosła sporo emocji i ciekawych wydarzeń. W pierwszym przejeździe Top 16, na dojeździe do nawrotu Roman Kolesar wjechał w tył uciekającego Krzysztofa Romanowskiego, zapewniając mu tym samym komplet punktów. Roman nie mógł się jednak cieszyć, ponieważ poważnemu uszkodzeniu uległo zawieszenie w jego aucie i mechanicy Drift Warriors byli zmuszeni do wykonania dużej ilości pracy w ograniczonym czasie.

źródło: facebook.com/autosportnieuws

Kolejnym zawodnikiem, którego spotkały problemy techniczne był Adam Reichert, który musiał wycofać się z zawodów z powodu awarii silnika, dając tym samym Jackowi Popiołkowi łatwy awans do Top 8.

 

Bliskie i widowiskowe przejazdy zaprezentowali Adam Zalewski i Dawid Karkosik. Obaj kierowcy uciekali kwalifikacyjną linią, czysto i płynnie, a goniąc pozostawali blisko auta przeciwnika dobrze kopiując jego linię przejazdu. Sędziowie zarządzili dogrywkę, w której po kolejnych dwóch bliskich i atrakcyjnych przejazdach lepszy okazał się Karkosik.

źródło: driftmasters.gp

Nie była to jedyna dogrywka w Top 16. Ponownie musieli zmierzyć się ze sobą Paweł Trela i Bartosz Stolarski, bowiem w pierwszym przejeździe obaj popełnili błędy zerowe (Trela wyspinował niemal dokładnie w tym samym momencie, w którym BRT odprostował), natomiast drugi przejazd oceniony został na remis. Potężna korekcja toru jazdy Stolarskiego w trzecim przejeździe przesądziła o wyniku pojedynku, do Top 8 awansował Trela.

 

Ivo Cirulis i Grzegorz Hypki również musieli odbyć przejazdy dogrywkowe. Ich ocena nie sprawiła sędziom szczególnych problemów, gdyż Łotysz popełnił w nich dwa błędy zerowe, co oznaczało że do kolejnego etapu przeszedł kierowca z Polski.

żródło: facebook.com/autosportnieuws

Top 8 rozpoczęło się niemal tak samo jak Top 16, bowiem w tylną część auta Romanowskiego uderzył goniący go zawodnik. Tym razem sprawcą zamieszania był Jacek Popiołek. Po raz kolejny Roman bez walki awansował dalej. I po raz kolejny mechanicy Drift Warriors mieli pełne ręce roboty.

źródło: facebook.com/autosportnieuws

 

Kolejny pojedynek odbyli Paweł Borkowski i Kęstutis Kelpša. Uciekający w pierwszym przejeździe Polak jechał szybko, płynnie i szeroko. Na tyle szeroko, że w jednym z zakrętów tylne koło prowadzonego przez Borkowskiego Nissana znalazło się poza obrębem toru, co sędziowie uznali za błąd zerowy. Tak dużej straty Polak nie był w stanie odrobić.

 

W kolejnej parze również posypały się zera. Goniący Johannesa Hountondij Dawid Karkosik dwukrotnie odprostował zapewniając swojemu konkurentowi awans do kolejnej części zawodów.

 

W czwartej parze Top 8 wielkich emocji nie było. Grzegorz Hypki starał się atakować uciekającego Pawła Trelę, jednak auta cały czas dzielił spory dystans. W drugim przejeździe Trela nieco odważniej zaatakował, co w połączeniu z drobnymi korekcjami u rywala zapewniło mu awans do Top 4.

źródło: facebook.com/autosportnieuws

O wynikach obu pojedynków w Top 4 przesądziły błędy zerowe. W pierwszej parze, Romanowski – Hountomdij, uciekający w pierwszym przejeździe kierowca czerwonego BMW wszedł w nawrót na tyle szeroko i powoli, że jego konkurent nie miał wyjścia i był zmuszony wyprzedzić Polaka. W drugim przejeździe Romanowski od samego początku atakował i przez całą długość trasy pozostawał bardzo blisko kierowcy Nissana, jednak pokaźna przewaga punktowa z pierwszego przejazdu zapewniła kierowcy teamu Driftbrothers awans do Finału A.

 

W drugiej parze o wejście do Finału walczyli Paweł Trela oraz  Kęstutis Kelpša. Za jeden z przejazdów sędziowie nie przyznali Litwinowi żadnego punktu, ponieważ uciekający Kelpsa odprostował, nie zostawiając miejsca kierowcy MayBuga, który musiał przestać driftować aby uniknąć kolizji. Trela awansował zatem do walki o zwycięstwo.

źródło: facebook.com/autosportnieuws

W Finale B walki niestety nie było. Goniący Krzysztofa Romanowskiego Kęstutis Kelpša w związku z awarią auta nie pojechał bokiem nawet przez moment. Oznaczało to, że na trzecim stopniu podium uplasował się, po wielu przygodach, Krzysztof Romanowski.

 

W Finale A spotkali się Joe Hountondij i Paweł Trela. Uciekający w pierwszym przejeździe Kierowca Nissana poruszał się szybko i płynnie, jednak w niewielkiej odległości cały czas znajdował się Opel GT, co sędziowie nagrodzili sporą przewagą punktową dla Treli. Drugi przejazd, w którym dystans między autami był nieco większy, oceniono na remis. Na pierwszym stopniu podium stanął zatem Paweł Trela, zaś Johannes Hountondij musiał zadowolić się drugim miejscem.

źródło: facebook.com/Ndriftcup