Organizatorzy Drift Masters Grand Prix już po raz kolejny wykorzystali piłkarski stadion w najlepszy możliwy sposób – wylali na nim asfalt i wpuścili drifterów.

Ciekawie było już na treningach przed kwalifikacjami, głównie za sprawą pogody. Zaczęło padać dokładnie w momencie ich rozpoczęcia. Deszcz szybko ustał, lecz zmienna przyczepność nawierzchni sprawiała kierowcom nieco problemów, szczególnie w okolicach ronda – miłego urozmaicenia w porównaniu z zeszłorocznym wariantem trasy.

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

Kwalifikacje rozpoczęły się już na zupełnie suchym torze. Kierowcy w większości nie mieli większych problemów z ładnym pokonaniem trasy, jednak kilku z nich zdecydowanie wyróżniało się spośród reszty. Podczas swoich przejazdów bardzo blisko ścian dojeżdżali między innymi Dawid Karkosik i Adam Zalewski, startujący w ten weekend Nissanem Sileighty napędzanym widlastą ósemką. Duże wrażenie robiły przejazdy Krzysztofa Romanowskiego, którego BMW rozpędzało się dużo lepiej niż auta pozostałych kierowców. Różnica w osiąganych prędkościach była szczególnie widoczna w sobotę, kiedy tor nie był jeszcze nagumowany. Dużym zaskoczeniem był pierwszy przejazd kwalifikacyjny Marcina Carzastego, ponieważ w trakcie jego trwania na trasie pojawił się.. bus. Steve mógł go powtórzyć i, podobnie jak przez cały dzień, pokazywał bardzo powtarzalne, agresywne i precyzyjne przejazdy.

13323442_1133851720015301_8305186329630483518_o (1)

Po kwalifikacjach widzowie nie mogli narzekać na nudę, ponieważ organizatorzy przygotowali sporo atrakcji wypełniających czas pozostały do treningów przed Top 16. Można było zobaczyć między innymi pokazy stuntu motocyklowego, freestyle motocrossu a także skąpo ubrane kobiety igrające z ogniem.

Podczas treningów w parach przed Top 16 w pechowych okolicznościach swój występ w trzeciej rundzie Drift Masters GP zakończył Jakub Przygoński. Podczas jednego z przejazdów uderzył w barierę, a uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że mechanicy nie zdołali uporać się z nimi w czasie pozostałym do startu Przygońskiego, co zapewniło Krzysztofowi Romanowskiemu łatwy awans do topowej ósemki.

źródło: facebook.com/PrzygonskiCom

źródło: facebook.com/PrzygonskiCom

Przygoński nie był jedynym zawodnikiem, który tego dnia po kontakcie ze ścianą musiał wycofać się z zawodów. Podczas Top 16, swojego Mercedesa zmasakrował Kajetan Rutyna. Jadący w parze z Grzegorzem Hypkim radomianin na ostatnim zakręcie za bardzo zbliżył się do ściany, którą zahaczył tyłem swojego auta, co spowodowało bardzo silne uderzenie przodem w betonowe separatory. Na tyle silne, że pozbawiło samochód Rutyny prawego przedniego koła wraz z częścią zawieszenia.

20160605_100209

Przez uderzenie w bandę zakończył swój udział sobotnich zawodach także Paweł Korpuliński, co zapewniło awans doskonale jeżdżącemu przez cały weekend Dawidowi Karkosikowi. Poza tym, w top 16 mogliśmy zobaczyć także bliskie przejazdy zmuszające zgromadzonych na płockim stadionie kibiców do oklasków. Duże emocje wzbudziła para Borkowski – Deane. W obu przejazdach odległości między kierowcami były znikome, podobnie jak dystans dzielący auta od betonowych ścian.

13304963_1134375799962893_895246779127232403_o

Topowa ósemka także obfitowała w uderzenia, zarówno w ściany, jak i w auto przeciwnika. Kolejnym zawodnikiem kończącym udział w zawodach na bandzie był Krzysztof Romanowski, który podczas bardzo bliskiego pojedynku z Grzegorzem Hypkim po wyjeździe z ronda za wcześnie przełożył swoje auto i przodem uderzył w  betonowy separator. Kontaktu nie zdołał uniknąć także James Deane, goniący Dawida Karkosika. Irlandczyk nie zostawiał na przekładkach wystarczającej ilości miejsca dla swojego przeciwnika i podczas jednego przejazdu dwukrotnie doszło do kontaktu między dwoma Nissanami. Sędziowie nie uznali tego jednak za błąd zerowy i w obu przejazdach przyznali przewagę Deanowi.

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

Błędu zerowego nie ustrzegł się Adam Zalewski, który w przejeździe z Marcinem Carzastym wykonał jedną bardzo dużą korektę, która najprawdopodobniej przesądziła o losach ich pojedynku w Top 8 – do kolejnego etapu zawodów awansował Carzasty.

W kolejnej parze topowej ósemki – Więcek kontra Mospinek – także posypały się zera. Po bardzo bliskim i emocjonującym przejeździe, w którym uciekającym był Mospin, sędziowie u obu kierowców dopatrzyli się błędów zerowych. Przewaga Więcka z pierwszego przejazdu – również bliskiego i widowiskowego – zapewniła mu awans do kolejnego etapu zawodów.

13350388_1134475116619628_4959410565712631461_o

W Top 4 także nie brakowało emocji, choć tu na szczęście obyło się bez żadnych uderzeń. Kolejne świetne przejazdy zaprezentował Marcin Carzasty. Przewaga zdobyta w pierwszym przejeździe, w którym Steve mocno odjechał goniącemu go Marcinowi Mospinkowi wystarczyła aby dostał się on do finału.

Przejazdy kolejnej pary – Deane kontra Hypki – były na tyle wyrównane, że sędziowie postanowili zarządzić dogrywkę. W obu przejazdach uciekający jechał bardzo dobrą linią, a goniący był bardzo blisko. Oba przejazdy zostały ocenione na 18 do 12 dla goniącego.

W pierwszym przejeździe dogrywki, uciekający James Deane wyspinował po lekkim uderzeniu Hypkiego, stąd do finału A dostał się właśnie Irlandczyk.

13416995_950806045017314_1763575919362526031_o

źródło: facebook.com/Krzysztof-Zaborowski-779259538838633

Finał B niestety nie rozstrzygnął się w pełnej emocji walce na milimetry. Podczas pierwszego przejazdu, uciekający Grzegorz Hypki został uderzony przez goniącego Mospinka. Uderzenie było na tyle silne, że spowodowało uszkodzenia uniemożliwiające zawodnikowi Drift Warriors kontynuowania dalszej jazdy. Co za tym idzie, w finale B zwyciężył Grzegorz Hypki.

W finale A spotkali się James Deane i Marcin Carzasty. Pierwszy przejazd, w którym uciekał Steve, był bardzo widowiskowy. Carzasty wykonał kolejny w tym dniu świetny, agresywny przejazd a Deane utrzymywał niewielką odległość za jego autem. Wszystko rozstrzygnęło się w drugim przejeździe w którym niestety awarii uległo sprzęgło w Nissanie Marcina Carzastego, wykluczając go nie tylko z walki o zwycięstwo tego dnia ale także ze startu w niedzielnej rundzie. Trzecią rundę Drift Masters Grand Prix wygrał więc James Deane startujący w Płocku pożyczonym Nissanem S13, zbudowanym przez CK Customs by Steve. Po płockim stadionie z prędkością światła rozchodził się żart, iż Carzasty sam zbudował sobie przegraną.

źródło: facebook.com/DriftMastersGP

źródło: facebook.com/DriftMastersGP

Po krótkiej przerwie na sen, a w przypadku niektórych – na naprawienie aut – rozpoczęła się czwarta runda Drift Masrers Grand Prix. Na treningach, a także na kwalifikacjach wielkich zaskoczeń nie było. Karkosik nadal jeździł pod samymi ścianami, Romanowski nadal rewelacyjnie się napędzał a Przygoński nadal kopcił niczym komin. Topowa szesnastka wyglądała podobnie jak poprzedniego dnia.

13329444_1133852100015263_768016207120791427_o

Podczas briefingu po kwalifikacjach sędziowie zachęcali zawodników do trenowania przejazdów z kierowcami, z którymi spotkają się w Top 16. Wszyscy zastosowali się do tej wskazówki, jednak dla niektórych okazałą się ona zgubna. Podczas treningowego przejazdu pary Więcek – Kozłowski, uciekający Więcek jeden z zakrętów przejechał bardzo dużym kątem i ratując się przed spinem bardzo mocno zwolnił, nie zostawiając tym samym miejsca goniącemu go Piterowi. Kierowca BMW nie chcąc wjechać w swojego rywala zatrzymał się na betonowych separatorach, niestety uszkodzenia powstałe przy okazji uderzenia okazały się na tyle poważne, że mechanikom Kozłowskiego nie udało się naprawić auta w czasie pozostałym do Top 16.

źródło: facebook.com/piotr.piter.397

źródło: facebook.com/piotr.piter.397

Na betonowej ścianie zatrzymał się także Adam Zalewski, jednak uszkodzenia w jego Nissanie były na tyle niewielkie, że nie wykluczyły Rubika z walki w zawodach.

Top 16 przyniosło dużo ciekawych pojedynków, a także sporo błędów zerowych. Na zero punktów został oceniony między innymi przejazd Marcina Mospinka, który goniąc Grzegorza Hypkiego za bardzo zbliżył się do gonionego kierowcy doprowadzając do kontaktu. Błędu zerowego nie uniknął również Paweł Korpuliński. Po bliskim przejeździe za Krzysztofem Romanowskim, Korpuliński wyspinował po minięciu linii mety. Sędziowie uznali jednak, że spin rozpoczął się jeszcze w strefie driftu i całe 30 punktów przyznali Romanowskiemu.

źródło: facebook.com/driftwarriorscom

źródło: facebook.com/driftwarriorscom

Kubę Przygońskiego spotkał inny problem – awaria pompy sprzęgła. Zawodnik Orlen Teamu posiadający trzydziestopunktową przewagę po pierwszym przejeździe, uciekając przed Romanem Kolesarem w pewnym momencie zwyczajnie przestał driftować. W związku z tym że Słowak także w tym przejeździe nie ustrzegł się błędu zerowego, do topowej ósemki dostał się Przygoński, który ze względu na wspomnianą awarię nie mógł w niej niestety wystartować. Dało to łatwy awans Dawidowi Karkosikowi, z którym miał się zmierzyć.

źródło: facebook.com/PrzygonskiCom

źródło: facebook.com/PrzygonskiCom

W Top 8 we wszystkich pojedynkach pojawiły się zera. Goniący Piotra Więcka Grzegorz Hypki w ostatnim zakręcie pojechał za szeroko i zgubił zderzak. Dało to kierowcy z Płocka wystarczającą przewagę aby awansował do kolejnego etapu zawodów.

13340148_950806248350627_2318345088021722108_o

źródło: facebook.com/Krzysztof-Zaborowski-779259538838633

Kolejnego błędu zerowego dopuścił się Krzysztof Romanowski. Kierowca BMW po nieco zbyt mocnym kiss the wall wyspinował, dając swojemu rywalowi – Adamowi Zalewskiemu – przewagę której Roman nie zdołał odrobić.

W parze okrzykniętej przedwczesnym finałem – Deane kontra Borkowski sędziowie również nie musieli się głowić nad wynikiem. Uciekający w pierwszym przejeździe Irlandczyk odprostował i został lekko uderzony przez goniącego Borkowskiego. Uderzenie okazało się na tyle silne, że w aucie Deana z intercoolera spadł wąż. Niestety mechanikom BudMatu nie udało się naprawić usterki w wyznaczonym czasie i do topowej czwórki dostał się Paweł Borkowski.

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

W Top 4 znalazły się więc same Nissany. Pierwszy przejazd pierwszej pary – Więcek kontra Borkowski – był bardzo wyrównany. Obaj kierowcy jechali kwalifikacyjną linią, a dzielące ich odległości były znikome. Sytuacja niestety zmieniła się w drugim przejeździe kiedy to goniący Piotr Więcek niemal zatrzymał się na rondzie, co oznaczało że kierowca BudMat Auto Drift Team musiał zadowolić się startem w finale B.

13392001_950806325017286_7022496685647019890_o

źródło: facebook.com/Krzysztof-Zaborowski-779259538838633

W drugiej parze Top 4 było emocjonująco. Obaj kierowcy – Dawid Karkosik i Adam Zalewski – uciekali jadąc kwalifikacyjną linią i szorując tyłem po betonowych ścianach a goniąc doklejali się do rywala przez większość trasy. Mogło to oznaczać jedynie dogrywkę. Tutaj niestety już tak wspaniałej walki nie było, ponieważ w aucie Adama Zalewskiego awarii uległa zwrotnica. Awaria była na tyle poważna że samochód Rubika musiał być zwieziony z toru HDS’em.

13403918_950806431683942_750606830849760391_o

źródło: facebook.com/Krzysztof-Zaborowski-779259538838633

Co za tym idzie emocji w finale B zbyt wiele nie było. Startujący solo Piotr Więcek zapalił dla przybyłych kibiców kapora i kilkukrotnie pokonał ustawione przed trybuną VIP rondo.

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

źródło: facebook.com/Budmat.Auto.RBTeam

Jak udało mi się od niego dowiedzieć, przesiadkę do nowego auta Piotr planuje w drugiej połowie tego sezonu i nieustannie trwają prace aby wyleczyć trapiące Zetkę choroby wieku dziecięcego. Więcek twierdzi również, że auto prowadzi się świetnie i gdy będzie już w pełni sprawne będzie jeździć dużo lepiej niż S14 którym obecnie startuje. Jest więc na co czekać.

Dość już przedłużania, pora na finał A w którym stanęli naprzeciw, a właściwie obok siebie, Dawid Karkosik i Paweł Borkowski. W pierwszym przejeździe uciekający Dawid Karkosik zaprezentował szybką, agresywną i precyzyjną jazdę. Jednak przez cały czas do jego drzwi doklejony był Nissan Pawła Borkowskiego, któremu sędziowie przyznali niewielką przewagę. Drugi przejazd był równie widowiskowy. Odległości pozostały niewielkie, a kąty i prędkości duże. Został on przez sędziów oceniony na remis, więc czwartą rundę Drift Masters Grand Prix zwyciężył świetnie jeżdżący przez cały weekend Paweł Borkowski.

13346241_1749571205261513_8221321605674340325_o

Reasumując, płockie zawody obfitowały w dużo emocjonujących przejazdów, dymu i szorowania ścian. Niestety, dla wielu zawodników oznaczały również nagłą potrzebę szukania części zamiennych do swoich aut.